Wchodzę na stronę firmy budowlanej. W menu jest zakładka „Oferta”, a w niej pięć akapitów: tynki maszynowe, murowanie, mury oporowe, tynki ręczne i „inne usługi murarskie”. Wszystko na jednym adresie. Wszystko poprawnie napisane. I wszystko praktycznie niewidoczne w Google.
To najczęstszy błąd, jaki widzę na stronach małych i średnich firm — i jednocześnie jeden z najprostszych do naprawienia.
Google indeksuje adresy, nie akapity
Wyszukiwarka nie ocenia firmy jako całości. Ocenia pojedynczy adres URL i decyduje, na jakie zapytanie go pokazać. Kiedy pięć różnych usług siedzi pod jednym adresem, ten adres musi konkurować jednocześnie o „tynki maszynowe Nowy Sącz”, „mury oporowe Nowy Sącz” i trzy inne frazy.
Przegrywa z firmą, która ma osobną podstronę poświęconą wyłącznie tynkom maszynowym — bo tamta strona mówi o jednej rzeczy, ma ją w tytule, w nagłówku, w adresie i w treści. Twoja mówi o pięciu naraz, więc dla żadnej z nich nie jest najlepszą odpowiedzią.
Jeden adres może wygrać jedno zapytanie. Pięć usług na jednym adresie to pięć przegranych zapytań zamiast pięciu wygranych.
Drugi koszt: klient też się gubi
Problem nie kończy się na wyszukiwarce. Klient, który szuka konkretnie muru oporowego, trafia na ogólną „Ofertę” i musi sam znaleźć swój akapit. Część znajdzie. Część zamknie kartę i wróci do wyników wyszukiwania — czyli do konkurencji.
Osobna podstrona pozwala napisać dokładnie to, o co ten klient pyta: jak wygląda zakres prac, ile to trwa, od czego zależy cena, jakie materiały wchodzą w grę i co trzeba przygotować przed rozpoczęciem. Na wspólnej „Ofercie” nigdy nie ma na to miejsca, bo pięć takich opisów zrobiłoby z niej nieczytelną ścianę tekstu.
Jak to rozbić — schemat, który działa
Dla każdej usługi, którą chcesz sprzedawać, tworzysz jedną podstronę o adresie odpowiadającym nazwie usługi:
/tynki-maszynowe//murowanie-scian//mury-oporowe//tynki-reczne/
Na każdej z nich powinno znaleźć się to samo pięć elementów:
- Nagłówek H1 z nazwą usługi i lokalizacją — „Tynki maszynowe — Nowy Sącz i powiat nowosądecki”.
- Opis zakresu prac — co dokładnie robisz, czego nie robisz, jak wygląda przebieg.
- Zdjęcia realizacji tej konkretnej usługi, nie wymieszane z resztą portfolio.
- Odpowiedzi na typowe pytania — ile trwa, od czego zależy cena, jak się przygotować.
- Wyraźne wezwanie do kontaktu z formularzem zapytania o wycenę.
Zakładka „Oferta” zostaje, ale zmienia rolę: staje się rozdzielaczem, który krótko opisuje każdą usługę i linkuje do jej podstrony. Dzięki temu nie tracisz nawigacji, a zyskujesz cztery dodatkowe adresy, które mogą pracować w wyszukiwarce niezależnie od siebie.
Liczba i rodzaj podstron wpływają również na budżet projektu — dokładniej wyjaśniam to w poradniku ile kosztuje strona internetowa w 2026 roku.
Czego nie należy się spodziewać
Rozbicie usług na podstrony nie jest magiczną sztuczką. To fundament — bez niego pozostałe działania nie mają na czym stanąć. Efekt nie pojawia się w tydzień: nowe adresy muszą zostać zaindeksowane, a pozycje budują się miesiącami i zależą też od tego, jak silna jest konkurencja w Twojej okolicy.
Nie ma też sensu tworzyć podstrony dla usługi, której tak naprawdę nie chcesz robić. Cztery dobrze opisane podstrony działają lepiej niż dwanaście pustych, z jednym akapitem każda.
Jak sprawdzić, czy dotyczy to Twojej strony
Najprostszy test: wypisz na kartce usługi, na których zarabiasz najwięcej. Potem otwórz swoją stronę i sprawdź, czy każda z nich ma własny adres — taki, który możesz skopiować i wysłać klientowi zainteresowanemu wyłącznie tą jedną rzeczą.
Jeśli dla trzech usług musisz wysłać ten sam link i dopisać „proszę zjechać niżej”, to jest dokładnie ten problem.
Jeśli planujesz nowy serwis z osobnymi podstronami usług, sprawdź jak wygląda realizacja profesjonalnej strony dla firmy.
Chcesz, żebym przejrzał Twoją stronę pod tym kątem? Napisz do mnie — pierwsza konsultacja jest bezpłatna i powiem wprost, czy w Twoim przypadku warto coś zmieniać, czy nie.




